Blog

Blog

Reklama Google dla warsztatu samochodowego - jak wypełnić kalendarz na tygodnie do przodu

W warsztacie samochodowym najtrudniejsze nie jest „zdobyć klientów” — tylko zdobyć tych właściwych i ułożyć pracę tak, żeby kalendarz zapełniał się równomiernie, a nie falami. Raz jest cisza i nerwowe odświeżanie telefonu, innym razem auta stoją na placu, a terminy uciekają na trzy tygodnie do przodu. Google Ads potrafi ten chaos uporządkować, ale tylko wtedy, gdy podejdziemy do tematu jak praktycy, a nie jak do wrzucenia kilku słów kluczowych i „niech się kręci”.

Dlaczego Google działa dla warsztatu (i dlaczego czasem nie działa)

W reklamie warsztatu samochodowego jest jedna rzecz, której nie da się przeskoczyć: intencja. Klient zwykle nie „marzy” o wizycie w serwisie — on jej potrzebuje. I najczęściej potrzebuje jej szybko, bo auto służy do pracy, dojazdów, wożenia dzieci. To właśnie dlatego Google (wyszukiwarka + mapy) jest tak mocne: łapie ludzi w momencie, gdy szukają rozwiązania.

A teraz druga strona medalu. Google potrafi też przepalić budżet, jeśli kampania jest ustawiona „na wszystko”. W praktyce widzę to regularnie: warsztat chce promować mechanikę, diagnostykę, klimatyzację, wulkanizację, elektrykę, a czasem jeszcze sprzedaż opon… i wrzuca to do jednego worka. Efekt? Kliknięcia od osób z drugiego końca miasta, od poszukiwaczy najtańszej usługi, od klientów, którzy chcą „na już”, a warsztat ma terminy dopiero w przyszłym tygodniu. To nie jest problem Google — to problem strategii.

W Advertio często zaczynamy od prostego pytania: „Jaki kalendarz ma się zapełnić?” Inaczej prowadzi się kampanię, gdy chcesz domknąć wolne okienka na jutro, a inaczej, gdy celem jest kalendarz pełny na 2–3 tygodnie do przodu, bez nerwowych skoków i nadgodzin.

Cel: pełny kalendarz, ale z kontrolą jakości zleceń

Warsztat warsztatowi nierówny. Jeden żyje z szybkich usług (wymiana klocków, oleju, diagnostyka), drugi chce wejść w większe zlecenia (rozrządy, sprzęgła, naprawy po kolizjach), trzeci specjalizuje się w konkretnej marce. To wpływa na wszystko: strukturę kampanii, typ dopasowań słów, harmonogram, a nawet to, czy w ogóle opłaca się walczyć o „najbardziej oczywiste” frazy.

Jeśli celem jest kalendarz pełny na tygodnie do przodu, to zwykle pracujemy na trzech poziomach:

  • Stabilny dopływ leadów (telefony i formularze) z fraz usługowych.
  • Selekcja: odfiltrowanie zapytań, które robią bałagan (np. „najtańsza wymiana oleju” w mieście, gdy warsztat pozycjonuje się jako jakościowy serwis).
  • Kontrola obłożenia: podbijamy lub przykręcamy kampanię w zależności od tego, co dzieje się na hali.

To brzmi prosto, ale diabeł tkwi w ustawieniach. I w danych.

Fundament nr 1: oferta na stronie, która nie marnuje ruchu

Zanim wejdziemy w technikalia reklam, warto powiedzieć coś, co czasem bywa niewygodne: reklama nie naprawi strony, która nie dowozi. W warsztatach widzę to w kółko: kliknięcia są, telefony są, ale klient po wejściu na stronę nie wie, czy warsztat robi jego problem, gdzie jest zlokalizowany i jak się umówić. Albo numer telefonu jest mały i schowany w stopce. Albo strona ładuje się wolno jak diesel w zimie.

Jeśli planujesz odświeżenie serwisu lub nową stronę, to warto podejść do tego pragmatycznie: szybkie ładowanie, wyraźne sekcje usług, od razu widoczny telefon, opinie, zdjęcia warsztatu, prosta nawigacja. Dobrze zrobiona witryna potrafi podnieść konwersję bez dokładania złotówki do budżetu reklam. W przypadku lokalnych firm często współpracujemy z wykonawcami od stron — jeśli szukasz rozwiązania we Wrocławiu, sensownym punktem startu może być oferta tworzenie stron internetowych we Wrocławiu.

Praktyczna obserwacja: warsztat, który ma na stronie prosty cennik „od–do” i uczciwie opisane widełki (np. przegląd, hamulce, klima), zwykle dostaje mniej telefonów „ile kosztuje?”, a więcej konkretnych zapytań o termin. To oszczędza czas recepcji i mechaników.

Fundament nr 2: mierzenie, które pokazuje prawdę (GA4 + połączenia)

W usługach motoryzacyjnych najważniejszym leadem jest telefon. I tu pojawia się klasyczna pułapka: ktoś patrzy na statystyki w panelu reklam i widzi „kliknięcia są, ale konwersji mało”. A potem okazuje się, że ludzie dzwonią, tylko nie jest to poprawnie mierzone.

Żeby podejmować decyzje jak właściciel biznesu, a nie jak człowiek zgadujący po omacku, potrzebujesz:

  • Konwersji z połączeń (z reklam i z witryny).
  • Konwersji z formularza (jeśli go używasz).
  • Podziału na usługi — przynajmniej na poziomie stron/sekcji, żeby widzieć, co naprawdę „ciągnie”.

W praktyce najczęściej kończy się to poprawną konfiguracją zdarzeń w GA4, spięciem Google Ads z analityką i dopięciem śledzenia telefonów z witryny (w zależności od rozwiązania). Jeżeli chcesz mieć to zrobione porządnie i „na czysto”, kluczowa jest dobra implementacja — tu naturalnie pasuje nasza usługa wdrożenia Google Analytics 4.

Anegdota z życia: jeden z warsztatów zgłaszał, że kampania jest nierentowna, bo „na stronie nic się nie dzieje”. Po krótkiej analizie okazało się, że 70% leadów to telefony klikane w numer na mobilce — tylko nikt tego nie mierzył. Po wpięciu poprawnych konwersji kampania nagle zaczęła wyglądać jak złoto. Nie dlatego, że coś „magicznie” się poprawiło. Po prostu wreszcie zobaczyliśmy prawdę.

Struktura kampanii: nie wszystko do jednego worka

Jeśli chcesz pełny kalendarz na tygodnie do przodu, potrzebujesz kampanii, która jest przewidywalna. A przewidywalność w Google Ads bierze się m.in. z sensownej struktury. W warsztatach najczęściej dzielimy to tak:

  • Kampania „awaryjna”: frazy typu „mechanik 24h”, „laweta”, „auto nie odpala” (jeśli faktycznie obsługujesz). Zwykle droższa i bardziej nerwowa.
  • Kampania „usługowa core”: mechanik + miasto/dzielnica, diagnostyka, hamulce, zawieszenie, serwis olejowy.
  • Kampanie specjalistyczne: klimatyzacja, geometria, DSG, elektryka, hybrydy, konkretne marki.
  • Kampania remarketingowa (opcjonalnie): dla tych, którzy byli na stronie, ale nie zadzwonili.

Dlaczego to działa? Bo każda z tych grup ma inną intencję, inną cenę kliknięcia, inną sezonowość i często inne „progi bólu” klienta. Wulkanizacja w październiku ma zupełnie inne tempo niż klimatyzacja w maju. Jeśli wrzucisz to razem, algorytm będzie mielił budżet tam, gdzie „łatwiej” złapać kliknięcie — niekoniecznie tam, gdzie jest najlepsza marża i najlepsze dopasowanie do twojego grafiku.

Słowa kluczowe: mniej znaczy więcej (i mniej śmieci na telefonie)

Najbardziej kuszące są szerokie frazy: „mechanik”, „warsztat samochodowy”, „serwis”. One potrafią dowieźć wolumen, ale potrafią też dowieźć bałagan: pytania o usługi, których nie robisz, o ceny „jak najtaniej”, o lokalizacje, których nie obsługujesz. Dlatego pracujemy warstwowo.

1) Frazy „z intencją”

To są zapytania typu: „wymiana klocków wrocław”, „diagnostyka komputerowa [dzielnica]”, „nabicie klimatyzacji cena”. One są mniej ogólne, ale zwykle lepiej rokują. Klient wie, czego chce, i szybciej podejmuje decyzję.

2) Frazy lokalne

W dużym mieście różnica między „Wrocław” a „Krzyki” czy „Psie Pole” potrafi być kluczowa. Ktoś nie będzie jechał przez całe miasto na wymianę żarówki. Dlatego lokalność trzeba traktować serio: w treści reklam, w rozszerzeniach, na stronie docelowej i w ustawieniach lokalizacji.

3) Lista wykluczeń (negatywne słowa)

To jest element, który w warsztatach robi największą różnicę w jakości leadów. Klasyki: „praca”, „staż”, „kurs”, „jak naprawić”, „schemat”, „manual”, „sam”, „olx”, „allegro”. Dochodzą też wykluczenia usług, których nie robisz (np. „blacharka”, jeśli nie robisz), albo marek, których nie chcesz (np. specyficzne wymagające modele).

Ustawienia lokalizacji: drobiazg, który potrafi zjeść budżet

W warsztatach lokalnych widzę jeden częsty błąd: kampania ustawiona na „Wrocław” i… koniec. Google potrafi wtedy wyświetlać reklamy osobom, które interesują się lokalizacją, a nie koniecznie w niej są. W praktyce: ktoś z innego miasta planuje wyjazd i szuka „warsztat Wrocław”, klika, dzwoni, a potem i tak nie przyjedzie.

Do tego dochodzi promień. Dla jednego warsztatu sensowne jest 5–8 km, dla innego 15 km (np. jeśli robi bardziej specjalistyczne rzeczy). Warto to ustawić świadomie i później korygować na podstawie danych: skąd są telefony, z jakich dzielnic wpadają najlepsi klienci, gdzie budżet się marnuje.

Reklamy i rozszerzenia: w warsztacie sprzedaje „konkret”

W usługach motoryzacyjnych nie wygrywa najbardziej kreatywny nagłówek. Wygrywa jasność i wiarygodność. Zamiast „Najlepszy warsztat w mieście”, lepiej działa zestaw konkretów:

  • „Diagnostyka i szybka wycena”
  • „Termin w 24–72h (jeśli realne)”
  • „Faktura VAT / płatność kartą”
  • „Gwarancja na usługę”
  • „Obsługa flot” (jeśli robisz)

Do tego rozszerzenia: połączeń (telefon), lokalizacji (profil firmy), objaśnień (USP), linków do podstron (np. „Klimatyzacja”, „Hamulce”, „Diagnostyka”). Z mojego doświadczenia: dobrze ułożone rozszerzenia potrafią zrobić różnicę nawet bez zmiany budżetu, bo reklama zajmuje więcej miejsca i „sprzedaje” zanim ktoś kliknie.

Harmonogram emisji: nie płać za kliknięcia, których nie obsłużysz

Brzmi banalnie, ale to jeden z największych „ukrytych wycieków” budżetu. Jeżeli warsztat odbiera telefony od 8:00 do 16:00, a reklamy lecą do 22:00, to płacisz za ludzi, którzy chcą umówić termin wieczorem, dzwonią, nikt nie odbiera i… jutro zadzwonią do kogoś innego. Oczywiście możesz łapać leady formularzem, ale w motoryzacji telefon jest królem.

Najczęściej ustawiamy harmonogram tak, żeby reklamy były mocne w godzinach odbierania telefonów, a poza nimi działały lżej (lub wcale), zależnie od tego, jak wygląda obsługa klienta. Czasem warsztat ma świetną recepcję i oddzwania w 15 minut — wtedy można sobie pozwolić na więcej. A czasem telefon leży na biurku mechanika, który akurat walczy ze śrubą zapieczoną od 10 lat — wtedy trzeba ciąć emisję bez litości.

Jak „wypełnić kalendarz”, a nie tylko „zwiększyć ruch”: zarządzanie popytem

Najciekawszy moment w prowadzeniu kampanii warsztatu zaczyna się wtedy, gdy reklamy działają. Nagle pojawia się problem, który jest… dobrym problemem: kalendarz puchnie. I teraz pytanie: co robimy, żeby to nie skończyło się lawiną niezadowolonych klientów?

W praktyce stosujemy kilka dźwigni:

  1. Segmentacja usług — jeśli robi się zbyt tłoczno, podbijamy kampanie na bardziej marżowe zlecenia, a ograniczamy te „szybkie, tanie, czasochłonne na obsłudze”.
  2. Regulacja budżetu i stawek — delikatnie, z wyczuciem. W usługach lokalnych drobna zmiana potrafi mocno przesunąć wolumen.
  3. Komunikat w reklamie — np. „Najbliższy termin: 3–5 dni”. To potrafi odsiać część „na już” i zostawić klientów, którzy planują.
  4. Lepsze dopasowanie geograficzne — z czasem często zawężamy obszar do dzielnic, które dowożą najlepszych klientów.

Kontrast z praktyki: dwa warsztaty, podobne budżety. Pierwszy mówi: „Bierzemy wszystko”. Drugi: „Chcemy skupić się na hamulcach, zawieszeniu i diagnostyce, bez tanich ogłoszeń”. Po 2–3 miesiącach ten drugi zwykle ma spokojniejszy kalendarz i mniej telefonów „ile za olej i filtr, ale bez faktury?”. A to przekłada się na atmosferę pracy i realną rentowność, nie tylko liczbę zleceń.

Przykładowy plan kampanii dla warsztatu (realistyczny, bez bajek)

Poniżej przykład, jak może wyglądać sensowny, „kontrolowalny” setup. Oczywiście szczegóły zależą od miasta, konkurencji, stawek i dostępności terminów, ale jako punkt odniesienia działa dobrze.

Element Jak ustawiamy Po co
Podział kampanii Core usługi + specjalizacje + awaryjna Kontrola budżetu i jakości leadów
Lokalizacja Dzielnice / promień + obecność w lokalizacji Mniej „przypadkowych” klików
Konwersje Połączenia + formularze + kliki w numer Decyzje oparte na danych, nie na przeczuciu
Harmonogram Mocniej w godzinach odbierania telefonów Nie płacimy za leady, których nie obsłużymy
Wykluczenia „praca”, „jak naprawić”, nieobsługiwane usługi Mniej śmieci, lepsze rozmowy

Najczęstsze błędy, które widzę w kontach warsztatów

Tu lista „z życia”, bez teorii. To są rzeczy, które widzę w audytach i konsultacjach najczęściej:

  • Jedna kampania na wszystko + szerokie dopasowania bez kontroli → dużo klików, mało sensownych telefonów.
  • Brak wykluczeń → reklama pojawia się na zapytania edukacyjne i ogłoszeniowe.
  • Źle ustawiona lokalizacja → płacisz za osoby spoza realnego zasięgu.
  • Brak mierzenia połączeń → kampania wygląda na nierentowną, choć generuje robotę.
  • „Wszystko na automacie” bez danych → algorytm optymalizuje pod to, co mu dasz. A jak dasz mu złe sygnały, to dostaniesz złe wyniki.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy twoje konto ma te problemy (albo czy agencja/wykonawca naprawdę dowozi), sensownym krokiem jest audyt konta Google Ads. W warsztatach audyt często odkrywa proste rzeczy: błędne cele, brak importu konwersji, niepotrzebne sieci, źle dobrane typy dopasowań, dziwne zapytania w raporcie wyszukiwanych haseł.

Ile to kosztuje i kiedy to „zaskakuje”?

Nie da się uczciwie podać jednej kwoty, bo stawki kliknięć i konkurencja różnią się między miastami oraz usługami. Ale da się powiedzieć coś praktycznego: kampania warsztatu zwykle zaczyna się rozkręcać, gdy ma czas na zebranie danych i gdy my wiemy, co jest leadem jakościowym. Czasem pierwsze sensowne efekty są w tydzień (szczególnie przy lokalnych, konkretnych usługach), a czasem potrzeba 3–6 tygodni, żeby wyczyścić ruch, zbudować listy wykluczeń i ustabilizować koszt pozyskania.

Ważne jest też to, co dzieje się po stronie warsztatu. Jeśli nikt nie odbiera telefonów albo oddzwanianie jest „jak się przypomni”, to kampania będzie wyglądała gorzej niż powinna. Google dowiezie zainteresowanie, ale nie zamieni go w wizytę na podnośniku.

Dlaczego warsztaty często wybierają prowadzenie kampanii zamiast „ustaw i zapomnij”

W teorii można zrobić kampanię raz i zostawić. W praktyce w motoryzacji jest sezonowość, zmieniają się ceny części, zmienia się obłożenie, zmienia się konkurencja. Do tego dochodzą „niespodzianki” w danych: raz wyskoczy trend na jakąś usługę, innym razem zaczynają spływać zapytania na temat, którego nie chcesz.

Dlatego stała obsługa Google Ads ma sens wtedy, gdy traktujesz reklamę jak narzędzie do zarządzania popytem. Jeśli interesuje Cię taki model, to naturalnym rozwiązaniem jest prowadzenie kampanii Google Ads w oparciu o cele (kalendarz, marżowość, dostępne terminy), a nie tylko „więcej klików”.

Warto dodać jedno: część klientów trafia do nas po wcześniejszych próbach z freelancerem lub dużą agencją. I to nie jest tak, że ktoś był „zły”. Często po prostu nikt nie zadał kilku podstawowych pytań o to, co warsztat chce sprzedawać i jak wygląda jego praca od środka. A w tej branży detale są wszystkim.

Na koniec: reklama, która szanuje Twój czas na hali

Dobrze ustawiona reklama Google dla warsztatu nie polega na tym, że „telefon dzwoni non stop”. Polega na tym, że dzwoni sensownie: z pytaniami, które umiesz obsłużyć, od ludzi, którzy są w zasięgu, i w godzinach, gdy możesz realnie umówić termin. Wtedy kalendarz zapełnia się stabilnie, tydzień po tygodniu, a nie zrywami.

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która najszybciej odróżnia kampanię działającą od takiej, która tylko „mieli budżet”, to jest nią połączenie: struktury + wykluczeń + poprawnego mierzenia. Dopiero na tym fundamencie automatyzacje i optymalizacje mają sens. W przeciwnym razie Google robi dokładnie to, o co prosimy — tylko że my prosimy nieprecyzyjnie.

Tak wygląda to w praktyce, kiedy regularnie rozmawia się z właścicielami warsztatów, zagląda w raporty i słucha, co naprawdę dzieje się po drugiej stronie telefonu. A to, wbrew pozorom, jest najlepszy kompas do tego, żeby kalendarz był pełny — i żeby było to pełne „zdrową robotą”.

Chcesz zacząć reklamować się w Google? Skontaktuj się z nami już dziś i skorzystaj z bezpłatnej konsultacji!

Wyślij formularz »

Polecane dla Ciebie

Google Ads dla warsztatów samochodowych - najskuteczniejsze strategie

Google Ads dla warsztatów samochodowych - najskuteczniejsze strategie

Warsztat samochodowy to specyficzny biznes: klient zwykle nie „chce” usługi — on musi ją mieć, często na już. I właśnie dlatego Google Ads potrafi działać tu świetnie… o ile kampania jest ułożona pod realne intencje (a nie pod „ładne” słowa kluczowe). W Advertio regularnie rozmawiamy z właścicielami warsztatów: jedni walczą z sezonowością, inni z telefonami od przypadkowych osób, a jeszcze inni przepalają budżet na frazy, które brzmią dobrze, ale nie dowożą zleceń. Poniżej zebrałem strategie, które w praktyce najczęściej robią różnicę.

Czytaj więcej »

Kampanie Google Ads dla firm sprzątających i ekip remontowych

Kampanie Google Ads dla firm sprzątających i ekip remontowych

Firmy sprzątające i ekipy remontowe mają jedną wspólną cechę: gdy telefon milknie na kilka dni, w głowie natychmiast zapala się kontrolka „co się dzieje?”. Google Ads potrafi ten problem rozwiązać, ale tylko wtedy, gdy kampania jest zrobiona pod realia usług lokalnych: szybka decyzja klienta, sezonowość i ostre porównywanie ofert. Poniżej opisuję, jak do takich kampanii podchodzimy w Advertio w praktyce — z perspektywy rozmów z klientami, audytów kont i wdrożeń analityki, które pokazują, co naprawdę działa.

Czytaj więcej »

Google Ads dla lokalnych firm usługowych - dlaczego warto zacząć właśnie teraz

Google Ads dla lokalnych firm usługowych - dlaczego warto zacząć właśnie teraz

Jest taki moment w rozmowie z właścicielem lokalnej firmy usługowej, kiedy pada zdanie: „My to mamy pocztę pantoflową, reklamy nie potrzebujemy”. A potem, pół roku później, ten sam telefon brzmi już inaczej: „Może jednak da się coś zrobić, bo konkurencja wyskakuje na górze w Google”. Jeśli działasz lokalnie (Wrocław albo dowolne miasto w Polsce), Google Ads może być dziś najszybszą drogą do stabilnego dopływu zapytań — pod warunkiem, że podejdziesz do tego praktycznie, a nie „na czuja”.

Czytaj więcej »

Jak zbudować kampanię Google Ads z budżetem 2000 zł miesięcznie i mieć leady

Jak zbudować kampanię Google Ads z budżetem 2000 zł miesięcznie i mieć leady

Budżet 2000 zł miesięcznie w Google Ads potrafi działać zaskakująco dobrze… albo spalić się w tydzień bez jednego wartościowego telefonu. Różnica zwykle nie leży w „magicznych ustawieniach”, tylko w tym, jak zbudujesz kampanię, co mierzysz i jak szybko wyciągasz wnioski. Poniżej pokazuję, jak podchodzimy do takich budżetów w Advertio: krok po kroku, bez obietnic bez pokrycia, za to z praktycznymi decyzjami, które realnie zwiększają liczbę leadów.

Czytaj więcej »

Kampanie Google Ads dla szkół językowych i kursów online

Kampanie Google Ads dla szkół językowych i kursów online

Gdy szkoła językowa mówi mi: „Mamy świetnych lektorów, ale leady są drogie i nierówne”, zwykle już wiem, gdzie za chwilę pojawią się schody. Google Ads potrafi dowieźć stabilny napływ zapisów na zajęcia i sprzedaż kursów online, ale tylko wtedy, gdy kampania jest zszyta z realnym procesem zapisów, a nie z samym „ruchem na stronę”.

Czytaj więcej »

Jak zwiększyć liczbę połączeń telefonicznych z reklam o 200%

Jak zwiększyć liczbę połączeń telefonicznych z reklam o 200%

Telefon w firmie potrafi być najlepszym wskaźnikiem tego, czy marketing naprawdę działa. W Advertio regularnie słyszymy: „ruch na stronie jest, ale telefon milczy” — i prawie zawsze da się to odkręcić. Poniżej pokazuję, jak w praktyce (bez magii) podnieść liczbę połączeń z reklam nawet o 200%.

Czytaj więcej »

Najnowsze wpisy na blogu

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

W pewnym momencie każda kampania Google Ads zaczyna „dojrzewać” — słowa kluczowe, które kiedyś dowoziły leady, nagle milkną, a budżet dalej się kręci. I wtedy pojawia się pytanie, które słyszę regularnie w rozmowach z klientami: czy da się to ogarnąć automatycznie, bez codziennego przeklikiwania raportów? Da się. Trzeba tylko zrobić to mądrze, żeby nie wycinać fraz, które akurat mają gorszy tydzień, ani nie zabić kampanii sezonowością. Poniżej pokazuję podejście, które działa w praktyce — również w kontach usługowych z Wrocławia i e-commerce, które prowadzimy zdalnie w całej Polsce.

Czytaj więcej »

Jak mierzyć ROAS w usługach, gdzie klient płaci dopiero po 3 miesiącach

Jak mierzyć ROAS w usługach, gdzie klient płaci dopiero po 3 miesiącach

Jeśli sprzedajesz usługę, w której klient płaci dopiero po 2–3 miesiącach, klasyczne „ROAS z Google Ads” potrafi doprowadzić do fałszywych wniosków. Widziałem to wiele razy: kampania wygląda jak porażka w pierwszym miesiącu, a po kwartale okazuje się najlepszym źródłem sprzedaży. Da się to mierzyć sensownie — tylko trzeba inaczej ułożyć metryki i dane.

Czytaj więcej »

Jak zbudować kampanię Google Ads z budżetem 2000 zł miesięcznie i mieć leady

Jak zbudować kampanię Google Ads z budżetem 2000 zł miesięcznie i mieć leady

Budżet 2000 zł miesięcznie w Google Ads potrafi działać zaskakująco dobrze… albo spalić się w tydzień bez jednego wartościowego telefonu. Różnica zwykle nie leży w „magicznych ustawieniach”, tylko w tym, jak zbudujesz kampanię, co mierzysz i jak szybko wyciągasz wnioski. Poniżej pokazuję, jak podchodzimy do takich budżetów w Advertio: krok po kroku, bez obietnic bez pokrycia, za to z praktycznymi decyzjami, które realnie zwiększają liczbę leadów.

Czytaj więcej »

Google Ads dla sklepów internetowych - różnice między małymi a dużymi graczami

Google Ads dla sklepów internetowych - różnice między małymi a dużymi graczami

W e-commerce Google Ads potrafi wyglądać jak ten sam sport, ale rozgrywany na dwóch różnych boiskach. Mały sklep walczy o każdy sensowny klik, duży gracz — o skalę, udział w rynku i utrzymanie marży. Z perspektywy osoby, która regularnie zagląda do kont klientów i rozplątuje „dlaczego to wczoraj działało, a dziś nie”, te różnice są nie tylko widoczne — one decydują o wyniku.

Czytaj więcej »

Skrypty Google Ads - 5 najprzydatniejszych dla codziennej optymalizacji

Skrypty Google Ads - 5 najprzydatniejszych dla codziennej optymalizacji

Wiele razy słyszę od klientów: „Konto działa, ale ja nie mam czasu codziennie przeklikiwać wszystkiego”. I to jest zrozumiałe — Google Ads potrafi być jak skrzynka narzędziowa, w której co chwilę ktoś dorzuca nowy klucz. Na szczęście są skrypty: małe automaty, które codziennie „patrzą” na konto za nas i alarmują, gdy dzieje się coś ważnego.

Czytaj więcej »

Kampanie Google Ads po zmianach w polityce prywatności Apple iOS - co się zmieniło

Kampanie Google Ads po zmianach w polityce prywatności Apple iOS - co się zmieniło

Jeśli masz wrażenie, że raporty „po iOS 14” przestały być tak oczywiste jak kiedyś, nie jesteś sam. W rozmowach z klientami słyszę to regularnie: „kiedyś wszystko się zgadzało, a teraz liczby jakby uciekają”. Poniżej opisuję, co realnie zmieniło się w kampaniach Google Ads po zmianach w prywatności Apple i jak do tego podejść, żeby nadal podejmować dobre decyzje.

Czytaj więcej »

☎602-529-691
☎