Firmy sprzątające i ekipy remontowe mają jedną wspólną cechę: gdy telefon milknie na kilka dni, w głowie natychmiast zapala się kontrolka „co się dzieje?”. Google Ads potrafi ten problem rozwiązać, ale tylko wtedy, gdy kampania jest zrobiona pod realia usług lokalnych: szybka decyzja klienta, sezonowość i ostre porównywanie ofert. Poniżej opisuję, jak do takich kampanii podchodzimy w Advertio w praktyce — z perspektywy rozmów z klientami, audytów kont i wdrożeń analityki, które pokazują, co naprawdę działa.
W usługach lokalnych kliknięcie w reklamę nie jest celem samym w sobie. Celem jest telefon „czy macie termin na piątek?” albo formularz „proszę o wycenę sprzątania po remoncie 68 m²”. W kampaniach dla firm sprzątających i ekip remontowych to szczególnie ważne, bo klient zwykle nie czyta pięciu artykułów blogowych — on ma problem tu i teraz. I właśnie dlatego Google Ads potrafi dowozić świetne wyniki… ale potrafi też spalać budżet w tempie, które boli.
Obsługujemy sporo firm usługowych (Wrocław i okolice, ale też zdalnie cała Polska) i w praktyce widzimy dwa skrajne scenariusze. Pierwszy: „ustawiliśmy kampanię sami, coś tam działa, tylko czemu dzwonią ludzie od prania dywanów, a my robimy generalne sprzątania?” Drugi: „agencja miała prowadzić, ale nie wiemy, co jest mierzone, a leady są przypadkowe”. Da się to poukładać — tylko trzeba zacząć od fundamentów: intencji użytkownika, struktury kampanii i pomiaru.
Jak klient szuka sprzątania i remontu — różnice, które widać w kampanii
Sprzątanie i remont mają inną dynamikę decyzji. W sprzątaniu często jest szybciej: ktoś wynajmuje mieszkanie, oddaje lokal po najmie, przygotowuje się do świąt albo… ma jutro wizytę teściów. W remoncie cykl bywa dłuższy, ale bywa też „na wczoraj”, zwłaszcza przy awariach, poprawkach po fachowcu albo pilnych pracach przed odbiorem mieszkania.
Z punktu widzenia kampanii te różnice przekładają się na słowa kluczowe i komunikaty. W sprzątaniu częściej wygrywają zapytania precyzyjne („sprzątanie po remoncie cena”, „firma sprzątająca biura Wrocław”), a w remoncie dobrze działają frazy związane z konkretną usługą („malowanie mieszkania”, „gładzie”, „układanie paneli”). Jeśli wrzucimy to do jednego worka, Google znajdzie ruch — ale niekoniecznie ten, który kończy się zleceniem.
Najczęstszy błąd: kampania „na wszystko” i brak selekcji zleceń
Wiele firm usługowych chce „po prostu więcej klientów”. Rozumiem to, tylko że w praktyce liczy się jaki klient. Ekipa remontowa, która ma termin za 6 tygodni, nie potrzebuje leadów „na jutro” po 20 km od miasta. Firma sprzątająca, która robi tylko jednorazowe zlecenia premium, nie chce rozmów o stawce godzinowej „jak najtaniej”.
W kampanii selekcja odbywa się na kilku poziomach:
- słowa kluczowe (i ich dopasowania),
- lokalizacja (promień, miasta, wykluczenia),
- harmonogram (kiedy odbieracie telefony),
- treść reklam (co obiecujecie i czego nie robicie),
- strona docelowa (czy filtruje niepasujące zapytania).
Krótka anegdota z praktyki: firma sprzątająca zgłaszała „słabe leady”. Po wejściu w zapytania okazało się, że połowa budżetu szła na frazy typu „sprzątanie praca” i „sprzątanie ogłoszenia”. Dwie proste rzeczy — rozszerzenie listy wykluczających oraz doprecyzowanie dopasowań — i nagle koszt leada spadł, a rozmowy stały się konkretniejsze. Nie dlatego, że „Google zaczął lepiej działać”, tylko dlatego, że przestaliśmy płacić za ruch, który nigdy nie miał szans zamienić się w zlecenie.
Struktura kampanii, która ma sens w usługach lokalnych
W kampaniach dla sprzątania i remontów najczęściej stawiamy na prostą, czytelną strukturę. Zbyt rozbudowane konta (po 30 grup reklam na start) zwykle kończą się tym, że nikt nad tym nie panuje, a algorytm nie ma danych. Z kolei kampania „jedna grupa, 200 słów” utrudnia kontrolę i optymalizację.
Przykładowy podział (do dostosowania, ale jako punkt wyjścia działa):
| Branża | Segment kampanii | Cel | Typowe pułapki |
|---|---|---|---|
| Firma sprzątająca | Sprzątanie mieszkań / domów | Telefony i formularze na szybkie terminy | Ruch od osób szukających pracy, zbyt szerokie dopasowania |
| Firma sprzątająca | Sprzątanie po remoncie | Leady o wyższej wartości | Mieszanie z „remont” (inne intencje), brak wyceny w komunikacie |
| Firma sprzątająca | Sprzątanie biur | Zapytania B2B, dłuższy cykl | Brak strony pod B2B, źle ustawione godziny emisji |
| Ekipa remontowa | Malowanie / gładzie | Zlecenia na konkretne prace | Za ogólne słowa „remont”, brak filtrów lokalizacji |
| Ekipa remontowa | Łazienki / kuchnie | Leady o wysokiej wartości | Nieprecyzyjne reklamy, brak portfolio na stronie |
Ważne: taka struktura pomaga nie tylko w optymalizacji stawek czy dopasowań, ale też w rozmowach z klientem. Gdy właściciel firmy widzi, że „sprzątanie po remoncie” ma inny koszt i inną jakość leadów niż „sprzątanie mieszkań”, łatwiej podjąć decyzję: co skalujemy, a co tylko „utrzymujemy” w rozsądnych ramach.
Dobór słów kluczowych: mniej „ruchu”, więcej intencji
W usługach lokalnych jakościowa kampania zaczyna się od intencji. Fraza „firma sprzątająca” bywa droga i szeroka. Fraza „sprzątanie po remoncie 60m2” jest rzadsza, ale często bardzo konkretna. Podobnie w remontach: „remont mieszkania” to worek bez dna, a „malowanie mieszkania Wrocław cena” zwykle oznacza klienta gotowego rozmawiać o ofercie.
W praktyce lubimy pracować na trzech warstwach fraz:
- Usługa + lokalizacja (np. „sprzątanie biur Wrocław”, „malarz Wrocław”).
- Usługa + problem / sytuacja (np. „sprzątanie po remoncie”, „naprawa po poprzednim fachowcu”).
- Usługa + parametr (np. metraż, „cena”, „wycena”, „termin”).
I druga strona medalu: wykluczenia. W sprzątaniu często blokujemy frazy związane z pracą, kursami, hurtowniami chemii. W remontach — „DIY”, „jak zrobić”, „instrukcja”, czasem też „narzędzia” (chyba że klient sprzedaje narzędzia, ale to inna historia). To nudna robota, ale w usługach potrafi robić różnicę między kampanią „jakoś leci” a kampanią, która daje przewidywalny napływ zapytań.
Reklamy: komunikat ma filtrować, nie tylko kusić
Teksty reklam w branży usługowej mają jedno zadanie: doprowadzić do kontaktu właściwą osobę. To oznacza, że nie zawsze opłaca się być „najtańszym” albo „dla wszystkich”. Czasem wręcz warto jasno powiedzieć, co robicie i czego nie robicie.
Przykłady komunikatów, które w praktyce pomagają:
- Zakres: „Sprzątanie po remoncie i generalne — bez prania dywanów”.
- Obszar: „Wrocław + okolice do 20 km”.
- Tryb: „Wycena w 15 min, termin nawet w tym tygodniu” (jeśli to też prawda operacyjnie).
- Jakość: „Ekipa z doświadczeniem, umowa i gwarancja” (w remontach).
Widziałem kampanię ekipy remontowej, gdzie reklamy obiecywały „najtańszy remont”. Klików było mnóstwo, ale rozmowy zaczynały się od licytacji. Po zmianie komunikatu na „rzetelne wykończenia, terminy, umowa” klików było mniej, za to leady stały się dużo bardziej „zjadliwe” biznesowo. To klasyczny przykład: nie zawsze chcemy maksymalizować ruch — chcemy maksymalizować sensowną pracę.
Landing page i strona: bez tego Google Ads będzie kulało
Nie trzeba mieć rozbudowanej strony jak korporacja, ale musi być jasne: co robicie, gdzie działacie, jak się skontaktować i dlaczego warto. W sprzątaniu dobrze działają konkretne pakiety, widełki cenowe lub przynajmniej opis, co wpływa na wycenę. W remontach — zdjęcia realizacji, zakres prac, informacja o terminach oraz proces (jak wygląda współpraca od wyceny do odbioru).
Jeśli strona jest stara, nieczytelna na telefonie albo nie ma szybkiego kontaktu, Ads często „robi swoje”, ale konwersja spada. Wtedy firmy mówią: „Google Ads nie działa”. A prawda bywa bardziej przyziemna: kampania działa, tylko użytkownik nie ma gdzie bezpiecznie wylądować. Jeśli ktoś jest na etapie budowy lub odświeżenia witryny, warto zadbać o solidną podstawę — w tym obszarze pomocne bywa tworzenie stron internetowych we Wrocławiu, szczególnie gdy strona ma od razu wspierać pozyskiwanie leadów z reklam.
Ustawienia lokalizacji: Wrocław to nie to samo co „cała Polska”
To jedna z najczęstszych rzeczy, które poprawiamy w audytach. Kampania ustawiona na „Polska” albo nawet „dolnośląskie” potrafi generować zapytania z miejsc, gdzie firma realnie nie dojedzie — a kliki kosztują. W usługach lokalnych zwykle pracujemy na:
- konkretnych miastach i dzielnicach,
- promieniu od adresu (sensownym logistycznie),
- wykluczeniach obszarów (np. miejscowości „za rzeką”, gdzie dojazd jest problematyczny).
I koniecznie: ustawienie opcji kierowania na osoby znajdujące się w lokalizacji, a nie „zainteresowane lokalizacją”. Bez tego można złapać ruch od osób, które czytają o Wrocławiu, ale mieszkają 300 km dalej.
Telefon, formularz, a może wiadomość? Co mierzyć i jak
W firmach sprzątających i remontowych konwersje są zwykle proste: telefon, formularz, czasem kliknięcie w „wyznacz trasę” lub wiadomość. Problem w tym, że bez poprawnego pomiaru optymalizacja jest zgadywaniem. A Google, jeśli ma optymalizować pod „konwersje”, musi wiedzieć, co jest konwersją.
Dlatego tak często wdrażamy GA4 i konfigurujemy zdarzenia pod realne działania użytkownika. Inaczej kampania będzie optymalizować pod wejścia na stronę albo czas na stronie, co w usługach bywa mylące. Jeśli chcesz mieć pewność, że dane są zbierane poprawnie (telefony, formularze, źródła leadów), przydaje się profesjonalne wdrożenie Google Analytics 4 — zwłaszcza gdy do tego dochodzi numer telefonu dynamiczny albo kilka formularzy na różnych podstronach.
Z życia: firma sprzątająca miała dużo telefonów, ale „Ads pokazuje mało konwersji”. Okazało się, że większość osób dzwoniła klikając numer w nagłówku, a to nie było mierzone. Po poprawce nagle kampania „magicznie” zaczęła wyglądać lepiej — nie dlatego, że zaczęła generować więcej leadów, tylko dlatego, że w końcu zaczęliśmy je widzieć.
Jakie typy kampanii sprawdzają się najlepiej
Dla większości usług lokalnych trzonem są kampanie w sieci wyszukiwania. To tam łapiemy intencję „potrzebuję teraz”. W zależności od sytuacji dokładamy inne formaty, ale z głową:
- Search — pod konkretne usługi i lokalizacje, zwykle najlepszy start.
- Performance Max — bywa skuteczne, ale wymaga dobrych sygnałów (konwersje, zasoby, często feedu nie ma, więc trzeba uważać na jakość).
- Remarketing — przy remontach potrafi pomóc, bo decyzja jest dłuższa; w sprzątaniu działa różnie, zależnie od typu usługi.
W praktyce często zaczynamy od Search + poprawnego mierzenia, dopiero potem dokładamy kolejne warstwy. To podejście „najpierw stabilność, potem skala”.
Budżet i stawki: lepiej stabilnie niż „zrywami”
W branżach usługowych kuszące jest podkręcanie budżetu w słabszych tygodniach i ścinanie go, gdy jest dużo pracy. Tylko że algorytm (i rynek) lubią spójność. Jeśli kampania ma działać przewidywalnie, budżet powinien być możliwie stabilny, a zmiany — stopniowe.
Ważne jest też zarządzanie oczekiwaniami: sprzątanie po remoncie może mieć droższy klik, ale lead bywa bardziej wartościowy. Remont łazienki może generować mniej zapytań, ale pojedyncze zlecenie potrafi „spiąć” miesiąc. Dlatego oceniamy kampanie nie tylko po CPL (koszcie leada), ale też po jakości rozmów i realnej wartości zleceń. I tu znowu wracamy do pomiaru: bez niego łatwo ulec złudzeniu, że „ta kampania jest najtańsza”, podczas gdy w praktyce daje najwięcej pustych telefonów.
Co zwykle wychodzi w audycie kont Google Ads (i dlaczego to ważne)
Gdy robimy audyt, rzadko trafiamy na jeden „wielki błąd”. Częściej to zestaw drobnych rzeczy, które razem robią różnicę: nie te lokalizacje, za szerokie dopasowania, brak wykluczeń, konwersje ustawione „na oko”, reklamy bez spójności ze stroną. Czasem kampania jest poprawna, tylko nikt jej nie aktualizuje: sezon się zmienia, konkurencja podbija stawki, a komunikaty stoją jak stały dwa lata temu.
Jeżeli podejrzewasz, że budżet „gdzieś ucieka” albo chcesz po prostu wiedzieć, co jest do poprawy, przydaje się audyt konta Google Ads. Dla wielu właścicieli firm to pierwszy moment, kiedy widzą czarno na białym, na jakie zapytania faktycznie poszły pieniądze i czy te zapytania mają sens biznesowy.
Współpraca z kampaniami: co my robimy, a co musi dowieźć firma usługowa
Z perspektywy praktyka: najlepsze wyniki są wtedy, gdy marketing i operacje idą w parze. My możemy ustawić kampanię, mierzyć, optymalizować i czyścić ruch. Ale po drugiej stronie musi się zgadzać kilka podstaw:
- Odbieranie telefonu — brzmi banalnie, ale w usługach to często „wąskie gardło”.
- Szybka odpowiedź na formularz — klient zwykle wysyła 2–3 zapytania i bierze tego, kto odpisze sensownie.
- Jasny cennik lub zasady wyceny — choćby widełki i czynniki wpływające na koszt.
- Informacja o terminach — nawet „najbliższy termin za 3 tygodnie” bywa lepsze niż cisza.
W firmach remontowych często działa prosta zasada: mniej leadów, ale lepiej obsłużonych. W sprzątaniu — szybkość kontaktu bywa kluczowa. Widzieliśmy kampanie, gdzie różnica w wynikach wynikała nie ze stawek, a z tego, czy ktoś oddzwania w 5 minut czy „po pracy”.
Jak prowadzimy kampanie w Advertio: podejście „na realne zlecenia”
Nasze prowadzenie kampanii nie polega na „wrzuceniu budżetu i patrzeniu w wykres”. Zaczynamy od zrozumienia, jakie zlecenia są opłacalne, gdzie firma realnie działa i jak wygląda proces obsługi klienta. Potem układamy strukturę kampanii, komunikaty i mierzenie. A w kolejnych tygodniach robimy to, co w usługach jest najważniejsze: regularnie odcinamy to, co się nie spina (niepasujące zapytania, lokalizacje, godziny), i wzmacniamy to, co dowozi sensowne rozmowy.
Jeśli interesuje Cię taka forma współpracy, punktem odniesienia jest nasza usługa prowadzenia kampanii Google Ads. W praktyce to właśnie konsekwencja w optymalizacji i porządny pomiar robią największą różnicę między kampanią „działa raz lepiej, raz gorzej” a kampanią, która daje firmie spokój.
Na koniec: kampania to system, nie jednorazowa akcja
Kampanie Google Ads dla firm sprzątających i ekip remontowych potrafią być bardzo skuteczne, bo odpowiadają na realną potrzebę w konkretnym momencie. Ale to nie jest „ustaw i zapomnij”. Rynek się zmienia, sezonowość robi swoje, a konkurencja nie śpi. Dlatego najlepiej traktować Ads jak system: dobra struktura, jasna selekcja leadów, dopracowana strona i rzetelny pomiar w GA4. Wtedy optymalizacja przestaje być domysłem, a zaczyna być decyzją opartą o dane i doświadczenie.













