Blog

Blog

Dlaczego warto inwestować w reklamy w czasie spadku sprzedaży

Spadek sprzedaży potrafi wejść do firmy bez pukania — nagle jest ciszej na infolinii, mniej zapytań z formularza, a koszyk w sklepie przestaje „domykać się” tak jak jeszcze miesiąc temu. W takich momentach wiele osób intuicyjnie tnie budżety reklamowe, ale z perspektywy kogoś, kto codziennie prowadzi kampanie Google Ads i analizuje dane w GA4, często widzę, że to właśnie wtedy reklama może zrobić największą różnicę.

Spadek sprzedaży to nie zawsze „koniec rynku” — często to sygnał, że coś się przesunęło

Gdy sprzedaż spada, łatwo założyć, że problem jest po prostu „na zewnątrz”: sezonowość, konkurencja, gorszy miesiąc, inflacja, pogoda, wybory — lista jest długa. W praktyce zwykle dzieje się kilka rzeczy naraz. Czasem popyt faktycznie siada. Czasem klienci dalej szukają, ale inaczej: zmieniają frazy, skracają listę dostawców, mocniej porównują ceny albo częściej odkładają decyzję na później. W e-commerce zdarza się, że ruch jest podobny jak wcześniej, ale konwersja leci, bo coś w koszyku zaczęło przeszkadzać (dostawa, płatność, błąd na mobile). W usługach lokalnych z kolei bywa, że zapytań jest mniej, bo konkurent zaczął intensywnie licytować na Twoje najważniejsze słowa.

W rozmowach z firmami z Wrocławia (i nie tylko) regularnie słyszę to samo: „Mamy wrażenie, że wszyscy oszczędzają”. I często tak jest — ale to nie znaczy, że reklama przestaje działać. To oznacza, że trzeba podejść do niej bardziej strategicznie, a nie odruchowo ucinać budżet.

Dlaczego odruch „tnij reklamę” bywa kosztowny

Wyobraźmy sobie dwa scenariusze.

Scenariusz A: sprzedaż spada, więc firma odcina reklamy niemal do zera. W krótkim terminie koszty maleją i pojawia się ulga. Ale po 2–4 tygodniach spada liczba nowych kontaktów, a z czasem zaczyna brakować „paliwa” w lejku. Gdy sytuacja rynkowa odbije, firma wraca do reklam w pośpiechu — bez danych, bez świeżych testów, często z gorszą jakością konta i wyższymi stawkami.

Scenariusz B: firma nie udaje, że problemu nie ma, ale traktuje spadek jako moment na mądre wzmocnienie lub przebudowę działań. Budżet jest kontrolowany, ale nie „wyłączony”. Kampanie są dopasowane do realnej intencji użytkownika, a decyzje podejmuje się na danych, nie na stresie.

Różnica między tymi scenariuszami najczęściej nie polega na tym, że w B wydaje się „więcej”. Polega na tym, że w B wydaje się lepiej, z mniejszą ilością chaosu i większą przewidywalnością.

W czasie spadku sprzedaży rośnie wartość udziału w rynku (SOV) — i to jest szansa

Jest taki mechanizm, który w praktyce widzę zaskakująco często: część firm tnie reklamy, bo boi się kosztów. W efekcie robi się luźniej w aukcji Google Ads. Nie zawsze oznacza to spadek CPC (czasem konkurencja zostaje agresywna), ale często oznacza to mniejszy tłok na niektórych zapytaniach i większą przestrzeń na przejęcie widoczności.

Jeśli w trudniejszym okresie utrzymasz sensowną obecność, możesz zyskać:

  • większy udział w kliknięciach na frazach, które i tak są „zamiarowe” (np. „usługa + miasto”, „naprawa + dzielnica”, „sklep + kategoria”);
  • więcej danych do optymalizacji, gdy inni „znikają”;
  • lepszą pozycję startową, kiedy rynek wróci do normalnego tempa.

W usługach lokalnych ten efekt bywa bardzo namacalny. Mieliśmy klienta, który w gorszym miesiącu został praktycznie sam w swojej specjalizacji na kilka kluczowych fraz (konkurencja przeszła na „czekamy do jesieni”). Nie zwiększaliśmy budżetu agresywnie — za to poprawiliśmy dopasowanie słów, odświeżyliśmy reklamy i dopracowaliśmy stronę docelową. Efekt? Mniej leadów niż w sezonowym szczycie, ale za to tańsze i lepszej jakości, a po odbiciu rynku konto było „rozgrzane” i szybciej skalowało.

Reklama w dołku sprzedażowym może działać jak stabilizator, nie jak „dopalacz”

W zdrowym okresie reklama często ma być akceleratorem: zwiększać skalę, łapać dodatkowy popyt, podbijać najlepsze produkty lub usługi. W dołku sprzedażowym jej rola się zmienia. Zamiast pompować wolumen za wszelką cenę, reklama ma stabilizować dopływ wartościowych zapytań i pozwolić firmie utrzymać rytm.

W praktyce stabilizator to:

  • kampanie na frazy o wysokiej intencji (szukam, porównuję, chcę kupić/umówić);
  • remarketing, który „domyka” osoby odwlekające decyzję;
  • testy komunikatów i ofert, które odpowiadają na nową wrażliwość cenową (np. raty, szybki termin, gwarancja, darmowa konsultacja);
  • pilnowanie marży i kosztu pozyskania, zamiast gonienia zasięgu.

Najpierw diagnoza: czy problem jest w popycie, w ofercie czy w pomiarze?

Jedna z najbardziej „niewidzialnych” przyczyn spadku sprzedaży to błędny pomiar. Ktoś zmienił stronę, formularz, integrację płatności, a konwersje w Google Ads albo GA4 przestały się zliczać. Bywa, że w panelu wygląda to jak załamanie, a w realu sprzedaż spadła mniej — tylko dane uciekły.

Dlatego zanim podejmiesz decyzję o cięciu budżetu lub jego zwiększeniu, warto przejść krótką checklistę:

  1. Czy źródła sprzedaży spadły równomiernie? Jeśli „organik” i „direct” stoją, a spada tylko płatny ruch — problem może być w kampanii. Jeśli spada wszystko, problem jest szerszy.
  2. Czy współczynnik konwersji spadł, czy ruch? To dwa różne problemy i dwa różne zestawy działań.
  3. Czy koszyk/lead działa technicznie? Brzmi banalnie, ale zaskakująco często coś „się rozjeżdża” po wdrożeniach.
  4. Czy leady są gorszej jakości? Jeśli tak, trzeba popracować nad zapytaniami, wykluczeniami i treścią reklam.

Jeśli masz wątpliwości co do danych, porządne wdrożenia Google Analytics (GA4 + tagowanie zdarzeń + sensowne konwersje) potrafią w tydzień zdjąć z barków połowę niepewności. I to jest często pierwszy krok do rozsądnej decyzji budżetowej.

Co realnie optymalizujemy w Google Ads, gdy sprzedaż spada?

W trudniejszym okresie rzadko „wygrywa” konto, które ma najwięcej kampanii i najbardziej skomplikowaną strukturę. Wygrywa konto, które jest uporządkowane i ma jasny priorytet: intencja, jakość, koszt.

1) Porządek w zapytaniach i wykluczeniach

Jeśli przychody spadają, a koszty trzymają poziom, pierwsze co sprawdzam to raport wyszukiwanych haseł. W wielu branżach w dołku rośnie udział zapytań „researchowych” (np. „jak działa”, „co to jest”, „cennik orientacyjny”) i to nie musi być złe, ale trzeba świadomie zdecydować, ile chcemy za to płacić.

Często już sama praca na:

  • wykluczeniach (żeby odciąć ruch informacyjny lub niepasujący),
  • typach dopasowań,
  • podziale kampanii na „twarde” i „miękkie” intencje

potrafi poprawić rentowność bez ruszania budżetu.

2) Reklamy, które odpowiadają na obiekcje

W czasie spadku sprzedaży ludzie rzadziej kupują impulsywnie. Zamiast tego szukają powodów, żeby nie kupić: „za drogo”, „nie teraz”, „nie wiem czy to zadziała”, „boję się ryzyka”. Dobrze napisane reklamy i rozszerzenia (np. objaśnienia, informacje o gwarancji, terminach, zakresie usługi) potrafią przechylić szalę.

W jednej z kampanii dla firmy usługowej z Wrocławia samo dopisanie w komunikacie „terminy w 48h” (bo klient faktycznie miał szybkie okienka) dało zauważalny wzrost współczynnika konwersji. Wcześniej reklamy były poprawne, ale „bez charakteru”. W trudniejszym okresie charakter i konkrety robią robotę.

3) Strona docelowa: najczęstszy cichy winowajca

Spadek sprzedaży bywa „problemem reklamowym”, ale bardzo często ma źródło na stronie. Dłuższe ładowanie na mobile, za długi formularz, brak konkretów, chaos w ofercie, nieczytelne CTA — to wszystko w dołku boli bardziej, bo użytkownik ma mniej cierpliwości.

Jeżeli firmie brakuje solidnej bazy w postaci strony, która konwertuje, to nawet najlepsza kampania będzie tylko pompować koszty. Wtedy sensownym krokiem jest równoległa praca nad serwisem (czasem wystarczy landing, czasem przebudowa). W kontekście lokalnych firm świetnie sprawdza się współpraca z zespołami, które robią to na co dzień — np. tworzenie stron Wrocław to przykład usługi, po którą klienci sięgają, gdy widzą, że reklama „dowodzi” ruch, ale strona nie domyka sprzedaży.

Budżet w kryzysie: nie chodzi o „więcej”, tylko o lepszy podział

W praktyce często nie zwiększamy budżetu, tylko przesuwamy akcenty. Poniżej przykładowy, zdroworozsądkowy podział działań, który stosujemy, gdy celem jest utrzymanie wyniku i poprawa efektywności.

Obszar Co robimy w czasie spadku Po co
Frazy wysokiej intencji Więcej budżetu i kontroli, precyzyjne dopasowania, rozszerzenia Utrzymać lead/sprzedaż z „gorącego” popytu
Frazy ogólne / discovery Ograniczamy, testujemy w mniejszej skali, mocne wykluczenia Nie przepalać budżetu na ruch przypadkowy
Remarketing Wzmacniamy i segmentujemy (np. porzucony koszyk, odwiedziny cennika) Domykać osoby niezdecydowane
Jakość danych Weryfikacja konwersji, modelowania, importu sprzedaży/offline Nie podejmować decyzji na błędnych liczbach

W dołku widać prawdę o koncie — audyt szybko pokazuje, gdzie uciekają pieniądze

Jeśli kampanie działają od dawna, a sprzedaż spada, bardzo często okazuje się, że konto „obrosło” przypadkowymi decyzjami: kiedyś dodano kampanię na próbę, później nikt jej nie wyłączył; gdzieś została szeroka fraza, która kiedyś miała sens; w innym miejscu automatyzacja działa, ale na nieaktualnym zestawie konwersji. W dobrych czasach to bywa niezauważalne, bo wynik i tak się spina. W gorszych — wychodzi natychmiast.

W takich momentach porządny audyt kont Google Ads jest po prostu najszybszą drogą do odpowiedzi: co realnie działa, co jest balastem i gdzie są proste poprawki, które nie wymagają rewolucji.

Psychologia klienta w czasie spadku: więcej porównań, więcej „wrócę później”

Jedna rzecz, która rzadko trafia do raportów, a często pojawia się w rozmowach z klientami: w trudniejszych miesiącach rośnie liczba „prawie klientów”. Ludzie klikają, czytają, zapisują numer, wracają po tygodniu. W e-commerce koszyki są porzucane częściej, ale użytkownicy wracają z innych urządzeń. W usługach lokalnych częściej pojawiają się pytania o szczegóły, zanim padnie decyzja.

To nie jest argument za tym, żeby „pchać budżet”. To argument za tym, żeby:

  • mieć uporządkowany remarketing,
  • mieć komunikaty rozwiewające obiekcje,
  • mierzyć mikrocele (np. kliknięcia telefonu, wysłanie formularza, przejście do cennika),
  • nie oceniać kampanii wyłącznie po wyniku z ostatnich 3 dni.

GA4 dobrze skonfigurowane potrafi pokazać, że decyzja zakupowa się wydłużyła, ale ścieżki nadal kończą się zakupem — tylko później. Bez tego łatwo „odciąć” reklamę dokładnie wtedy, gdy użytkownik jest w połowie drogi.

Kontrast z praktyki: usługodawca lokalny vs. sklep internetowy

W usługach (szczególnie lokalnych) spadek sprzedaży często wygląda jak spadek liczby telefonów i formularzy. Klient mówi: „Nie dzwonią”. I tu reklama może być bardzo bezpośrednim narzędziem — bo frazy usługowe mają wysoką intencję, a różnica między byciem na 1. a 4. pozycji potrafi przełożyć się na realne telefony.

W e-commerce częściej widzimy inną historię: ruch jest, ale marża siada lub ROAS spada. Wtedy sama obecność w reklamie nie wystarczy. Trzeba popracować nad feedem, strukturą kategorii, wykluczeniami produktów o słabej marży, a czasem nad promocją, która daje sensowny powód do zakupu. Niekiedy ograniczamy emisję na część asortymentu, żeby chronić wynik, a budżet przenosimy na bestsellery.

W obu przypadkach zasada jest podobna: w spadku sprzedaży reklama ma być narzędziem precyzji, nie „megafonem”.

Nie bój się automatyzacji, ale karm ją właściwymi danymi

Google Ads coraz mocniej opiera się na automatycznych strategiach ustalania stawek. W dołku sprzedażowym automatyzacja potrafi pomóc — pod warunkiem, że cele są dobrze ustawione, a konwersje mają sens biznesowy. Jeśli system optymalizuje pod „wysłanie formularza”, a formularz generuje spam albo zapytania o pracę, to w trudnym okresie będzie bolało podwójnie.

Dlatego często wracamy do podstaw: co jest konwersją „twardą”, co „miękką”, czy importujemy sprzedaż, czy mamy wartości konwersji, czy leady są kwalifikowane. Jeśli potrzebujesz stałej opieki i optymalizacji tego typu, sensownie działa to w modelu długofalowym, jak w usłudze prowadzenie kampanii Google Ads — gdzie nie chodzi o jednorazowe ustawienie, tylko o regularne poprawki i reakcję na rynek.

Kiedy inwestowanie w reklamę w czasie spadku ma największy sens?

Nie będę udawał, że reklama jest zawsze odpowiedzią. Są sytuacje, w których najpierw trzeba naprawić fundamenty (np. produkt, dostępność, ceny, obsługę, stronę, logistykę). Ale z doświadczenia: inwestowanie w reklamy w czasie spadku sprzedaży jest szczególnie uzasadnione, gdy:

  • masz sprawdzoną ofertę, która wcześniej konwertowała i nadal jest konkurencyjna;
  • jesteś w stanie obsłużyć leady (czas reakcji, telefon, e-mail);
  • widzisz, że popyt nie zniknął — tylko przesunął się (inne frazy, dłuższe decyzje);
  • możesz szybko poprawić ścieżkę zakupu (np. uprościć formularz, dołożyć płatność, skrócić stronę);
  • masz lub możesz zbudować porządny pomiar, żeby decyzje były oparte na faktach.

Wtedy reklama działa jak narzędzie kontroli: pozwala sterować dopływem zapytań, testować komunikaty, zbierać dane i utrzymywać obecność. A w czasach, gdy rynek jest mniej przewidywalny, możliwość sterowania bywa warta więcej niż sama „skala”.

Największy błąd: ocenianie reklamy bez kontekstu

Na koniec obserwacja z rozmów z klientami: w spadku sprzedaży rośnie pokusa, żeby szukać jednej przyczyny i jednego winnego. „To przez Google Ads”, „to przez stronę”, „to przez ceny”. Tymczasem najczęściej to układ naczyń połączonych.

Reklamy w trudniejszym czasie potrafią być świetną inwestycją — ale pod warunkiem, że są prowadzone świadomie: z dopasowaniem do intencji, z dobrym pomiarem, z kontrolą zapytań i z uczciwą oceną tego, co dzieje się na stronie oraz w obsłudze klienta. Wtedy spadek sprzedaży nie musi oznaczać paraliżu. Może być momentem, w którym firma porządkuje marketing, przejmuje widoczność i wychodzi na prostą szybciej niż konkurencja.

Jeśli miałbym streścić to w jednym zdaniu z perspektywy praktyka: w dołku nie wygrywa ten, kto „krzyczy głośniej”, tylko ten, kto potrafi mówić do właściwych osób, we właściwym momencie, i mierzyć to bez zgadywania.

W Advertio najczęściej właśnie wtedy wchodzimy w tryb najbardziej konkretny: mniej prezentacji, więcej sprawdzania zapytań, konwersji, ścieżek w GA4 i drobnych zmian, które realnie przekładają się na wynik. A to — niezależnie od miasta i branży — działa zaskakująco podobnie.

Chcesz zacząć reklamować się w Google? Skontaktuj się z nami już dziś i skorzystaj z bezpłatnej konsultacji!

Wyślij formularz »

Polecane dla Ciebie

Sezonowość w Google Ads - jak przygotować się na szczyt zapytań w Twojej branży

Sezonowość w Google Ads - jak przygotować się na szczyt zapytań w Twojej branży

Sezonowość w Google Ads potrafi być jak fala: jednych wynosi na świetne wyniki, innych zalewa kosztami i chaosem w koncie. W Advertio regularnie widzimy, że o sukcesie w szczycie zapytań rzadko decyduje „większy budżet”, a częściej przygotowanie: dane, struktura kampanii i kilka mądrych decyzji podjętych wcześniej. Poniżej pokazuję, jak podejść do sezonu praktycznie — tak, żeby w peak nie gasić pożarów, tylko dowozić wyniki.

Czytaj więcej »

Skrypty Google Ads - 5 najprzydatniejszych dla codziennej optymalizacji

Skrypty Google Ads - 5 najprzydatniejszych dla codziennej optymalizacji

Wiele razy słyszę od klientów: „Konto działa, ale ja nie mam czasu codziennie przeklikiwać wszystkiego”. I to jest zrozumiałe — Google Ads potrafi być jak skrzynka narzędziowa, w której co chwilę ktoś dorzuca nowy klucz. Na szczęście są skrypty: małe automaty, które codziennie „patrzą” na konto za nas i alarmują, gdy dzieje się coś ważnego.

Czytaj więcej »

Co się dzieje, gdy przestajesz się reklamować w Google - analiza efektów

Co się dzieje, gdy przestajesz się reklamować w Google - analiza efektów

Wyłączasz kampanie w Google Ads i… cisza. Ruch spada, leady znikają, a algorytmy zaczynają o Tobie zapominać szybciej niż my o postanowieniach noworocznych. Sprawdź, co tak naprawdę dzieje się po wstrzymaniu reklam w Google i jak przygotować firmę, by nie stracić rozpędu. Jako Advertio na co dzień prowadzimy kampanie, konfigurujemy GA4 i audytujemy konta Google Ads, więc zebraliśmy najważniejsze wnioski z praktyki — w formie uporządkowanej analizy.

Czytaj więcej »

Smart Bidding w praktyce - testy tROAS vs Maksymalizacja wartości konwersji

Smart Bidding w praktyce - testy tROAS vs Maksymalizacja wartości konwersji

Smart Bidding brzmi jak autopilot, który „sam dowiezie wynik”. W praktyce to raczej bardzo szybki, bardzo uparty kierowca – potrafi dowieźć świetny rezultat, ale tylko wtedy, gdy dostanie sensowną mapę i paliwo w postaci danych. W tym tekście opisuję, jak w realnych testach wypada tROAS vs Maksymalizacja wartości konwersji i kiedy która strategia wygrywa.

Czytaj więcej »

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

W pewnym momencie każda kampania Google Ads zaczyna „dojrzewać” — słowa kluczowe, które kiedyś dowoziły leady, nagle milkną, a budżet dalej się kręci. I wtedy pojawia się pytanie, które słyszę regularnie w rozmowach z klientami: czy da się to ogarnąć automatycznie, bez codziennego przeklikiwania raportów? Da się. Trzeba tylko zrobić to mądrze, żeby nie wycinać fraz, które akurat mają gorszy tydzień, ani nie zabić kampanii sezonowością. Poniżej pokazuję podejście, które działa w praktyce — również w kontach usługowych z Wrocławia i e-commerce, które prowadzimy zdalnie w całej Polsce.

Czytaj więcej »

Automatyzacja w Google Ads - reguły automatyczne, które oszczędzają godziny pracy

Automatyzacja w Google Ads - reguły automatyczne, które oszczędzają godziny pracy

W większości kont Google Ads nie brakuje pomysłów — brakuje czasu. Kiedy rozmawiam z klientami z Wrocławia (i z całej Polski), najczęściej słyszę: „kampanie działają, ale my już nie wyrabiamy z pilnowaniem wszystkiego”. Dobra wiadomość jest taka, że kilka sensownie ustawionych reguł automatycznych potrafi odzyskać tygodniowo kilka godzin i jednocześnie… zmniejszyć liczbę nerwowych sytuacji.

Czytaj więcej »

Najnowsze wpisy na blogu

Sezonowość w Google Ads - jak przygotować się na szczyt zapytań w Twojej branży

Sezonowość w Google Ads - jak przygotować się na szczyt zapytań w Twojej branży

Sezonowość w Google Ads potrafi być jak fala: jednych wynosi na świetne wyniki, innych zalewa kosztami i chaosem w koncie. W Advertio regularnie widzimy, że o sukcesie w szczycie zapytań rzadko decyduje „większy budżet”, a częściej przygotowanie: dane, struktura kampanii i kilka mądrych decyzji podjętych wcześniej. Poniżej pokazuję, jak podejść do sezonu praktycznie — tak, żeby w peak nie gasić pożarów, tylko dowozić wyniki.

Czytaj więcej »

Kampanie na aplikacje mobilne w Google Ads - czy to ma sens dla lokalnych usług

Kampanie na aplikacje mobilne w Google Ads - czy to ma sens dla lokalnych usług

Gdy klient mówi: „Zróbmy kampanię na aplikację, bo wszyscy mają aplikacje”, zwykle dopytuję: a po co? I dopiero wtedy zaczyna się ciekawa rozmowa o tym, czy lokalnej firmie usługowej naprawdę potrzebna jest aplikacja mobilna — i czy Google Ads potrafi ją sensownie wypromować. W tym artykule opowiem z perspektywy praktyka, kiedy kampanie promujące aplikacje w Google Ads mają sens dla lokalnych usług, a kiedy są kosztowną ciekawostką. Będzie konkretnie: scenariusze, pułapki, pomiary i realne przykłady z rozmów z klientami.

Czytaj więcej »

Nowy interfejs Google Ads 2026 - najważniejsze zmiany i skróty klawiszowe

Nowy interfejs Google Ads 2026 - najważniejsze zmiany i skróty klawiszowe

Jeśli ostatnio logowałeś się do Google Ads i miałeś wrażenie, że „coś jest inaczej”, to nie jesteś sam. W 2026 interfejs znów dostał solidny lifting – a w praktyce oznacza to i szybszą pracę, i kilka potknięć, które widzę u klientów niemal co tydzień. Poniżej zbieram najważniejsze zmiany oraz skróty klawiszowe, które realnie skracają czas klikania.

Czytaj więcej »

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

Jak automatycznie pauzować słowa kluczowe, które przestały konwertować

W pewnym momencie każda kampania Google Ads zaczyna „dojrzewać” — słowa kluczowe, które kiedyś dowoziły leady, nagle milkną, a budżet dalej się kręci. I wtedy pojawia się pytanie, które słyszę regularnie w rozmowach z klientami: czy da się to ogarnąć automatycznie, bez codziennego przeklikiwania raportów? Da się. Trzeba tylko zrobić to mądrze, żeby nie wycinać fraz, które akurat mają gorszy tydzień, ani nie zabić kampanii sezonowością. Poniżej pokazuję podejście, które działa w praktyce — również w kontach usługowych z Wrocławia i e-commerce, które prowadzimy zdalnie w całej Polsce.

Czytaj więcej »

Reklama Google dla warsztatu samochodowego - jak wypełnić kalendarz na tygodnie do przodu

Reklama Google dla warsztatu samochodowego - jak wypełnić kalendarz na tygodnie do przodu

W warsztacie samochodowym najtrudniejsze nie jest „zdobyć klientów” — tylko zdobyć tych właściwych i ułożyć pracę tak, żeby kalendarz zapełniał się równomiernie, a nie falami. Raz jest cisza i nerwowe odświeżanie telefonu, innym razem auta stoją na placu, a terminy uciekają na trzy tygodnie do przodu. Google Ads potrafi ten chaos uporządkować, ale tylko wtedy, gdy podejdziemy do tematu jak praktycy, a nie jak do wrzucenia kilku słów kluczowych i „niech się kręci”.

Czytaj więcej »

Jak mierzyć ROAS w usługach, gdzie klient płaci dopiero po 3 miesiącach

Jak mierzyć ROAS w usługach, gdzie klient płaci dopiero po 3 miesiącach

Jeśli sprzedajesz usługę, w której klient płaci dopiero po 2–3 miesiącach, klasyczne „ROAS z Google Ads” potrafi doprowadzić do fałszywych wniosków. Widziałem to wiele razy: kampania wygląda jak porażka w pierwszym miesiącu, a po kwartale okazuje się najlepszym źródłem sprzedaży. Da się to mierzyć sensownie — tylko trzeba inaczej ułożyć metryki i dane.

Czytaj więcej »

☎602-529-691
☎