Black Friday i okres świąteczny to te kilka tygodni w roku, kiedy Google Ads potrafi „zjeść” budżet w kilka godzin… albo dowieźć najlepszy wynik w całym kwartale. W Advertio widzimy to co roku: wygrywają nie ci, którzy mają największe rabaty, tylko ci, którzy mają plan i trzymają się go z chłodną głową. Poniżej znajdziesz praktyczny plan działania, który da się wdrożyć zarówno w e-commerce, jak i w firmie usługowej.
Dlaczego Black Friday w Google Ads rządzi się innymi prawami
W teorii to „tylko” kolejny okres sprzedażowy. W praktyce Black Friday i święta oznaczają skok konkurencji, droższe kliknięcia, większą nerwowość po stronie klientów i… więcej okazji do popełnienia kosztownych błędów. Gdy rozmawiamy z firmami z Wrocławia (usługi) i właścicielami sklepów internetowych z całej Polski, powtarza się jedno: większość problemów nie wynika z braku pomysłu na promocję, tylko z braku przygotowania operacyjnego.
W tych tygodniach zmienia się zachowanie użytkowników: częściej porównują oferty, szybciej „odbiegają” od koszyka, a jednocześnie łatwiej podejmują decyzję, jeśli komunikat jest prosty i spójny. Algorytmy Google też są bardziej wrażliwe na wahania (budżet, stawki, dostępność produktów). Jeśli w listopadzie „rozhuśtasz” kampanie bez planu, grudzień potrafi zaboleć.
Plan działania: trzy etapy, które naprawdę działają
Dobrze poukładany sezon dzielimy na trzy etapy: przygotowanie (4–6 tygodni wcześniej), egzekucja (Black Week/Black Friday/Cyber Monday) i dogrywka (Mikołajki, ostatnie dni dostaw, poświąteczne czyszczenie magazynu). Poniżej rozpisuję to tak, jak robimy to w praktyce — z uwzględnieniem tego, że czasem masz zespół, a czasem wszystko spada na jedną osobę.
| Etap | Kiedy | Cel | Najczęstszy błąd |
|---|---|---|---|
| Przygotowanie | 4–6 tygodni wcześniej | Zebrać dane, ustawić pomiary, zbudować struktury i kreacje | „Zrobimy w tydzień” + brak testów |
| Egzekucja | Black Week + weekend | Kontrolowany wzrost budżetu i maksymalizacja przychodów/leadów | Chaotyczne zmiany co kilka godzin |
| Dogrywka | Od poniedziałku po BF do końca grudnia | Domknięcie sprzedaży i wykorzystanie remarketingu | Wyłączanie kampanii „bo BF się skończył” |
Etap 1 (4–6 tygodni wcześniej): fundamenty, które robią różnicę
1) Ustal priorytet: sprzedaż, marża czy obrót?
Brzmi banalnie, ale to punkt, na którym rozjeżdża się mnóstwo kampanii. Sklep chce „dużo sprzedać”, dział magazynu chce „pozbyć się zalegaczy”, a właściciel chce „żeby było zyskownie”. To trzy różne strategie. My zaczynamy od prostego pytania: co ma być sukcesem w tym sezonie — i jak to policzymy.
Przykład z praktyki: sklep z asortymentem premium chciał przebić ubiegłoroczny obrót, ale po krótkiej analizie wyszło, że największy potencjał jest w dwóch kategoriach o dobrej marży, a reszta „robi hałas”. Zrobiliśmy więc promocję wąską, ale agresywną — i finalnie ROI był lepszy, mimo że liczba transakcji nie była rekordowa.
2) Sprawdź pomiar w GA4, zanim zaczniesz pompować budżet
Jeśli w Black Friday wydajesz 500–5000 zł dziennie, a pomiar jest niepewny, to jakbyś prowadził auto we mgle bez świateł. W GA4 najczęściej psują się: zliczanie transakcji, wartości przychodu, atrybucja źródeł oraz zdarzenia e-commerce (add_to_cart, begin_checkout). W usługach — leady: formularze, kliknięcia w telefon, rezerwacje.
Jeżeli masz wątpliwości, lepiej zrobić to wcześniej i spokojnie. Wdrożenia robimy tak, żeby w sezonie nie „ratować” analityki na żywym organizmie — do tego służy m.in. wdrożenie Google Analytics 4 (dobrze spięte z Google Ads i zdarzeniami konwersji). Z doświadczenia: jedna poprawka w pomiarze potrafi zmienić decyzje budżetowe o tysiące złotych.
3) Audyt konta Google Ads: usuń miny, zanim na nie wejdziesz
W sezonie wychodzą na jaw wszystkie niedoskonałości: zbyt szerokie dopasowania słów, konfliktujące kampanie, bałagan w listach odbiorców, brak wykluczeń, włączone „eksperymenty” sprzed pół roku. To nie jest czas na zgadywanie, czemu nagle rośnie CPA.
Zwykle robimy krótki przegląd: struktura kampanii, jakość danych konwersji, ustawienia smart bidding, ograniczenia budżetowe, weryfikacja polityk i feedu produktowego (w e-commerce). Jeżeli chcesz podejść do tego metodycznie, pomocny jest audyt konta Google Ads — najlepiej z listą rekomendacji „co wdrożyć przed BF”, „co zostawić na po sezonie”.
4) Landing page i oferta: kampanie nie uratują słabej strony
To moment, w którym jako praktyk zawsze mówię wprost: jeśli strona ładuje się 6 sekund na mobile, a koszyk gubi dostawę, to nawet idealnie ustawione kampanie będą przepalały budżet. W usługach analogicznie: formularz z 12 polami i brak jasnej informacji „co dalej” potrafi zabić konwersję.
Często współpracujemy z firmami, które najpierw chcą „podkręcić Ads”, a dopiero potem „kiedyś” poprawić stronę. Tymczasem czasem drobna zmiana (przycisk, skrócony formularz, lepsza struktura sekcji) daje szybszy zwrot niż podniesienie budżetu. Jeśli temat dotyczy strony firmowej lub serwisu usługowego, warto spojrzeć na to jak na inwestycję w fundamenty — np. przez tworzenie stron internetowych we Wrocławiu, gdy strona wymaga przebudowy, a nie tylko kosmetyki.
5) Zbuduj listy odbiorców i plan remarketingu
W Black Friday użytkownicy klikają „na zapas”. Rzadko kupują w pierwszym kontakcie, zwłaszcza w droższych koszykach. Dlatego już na etapie przygotowania dopilnuj list: porzucone koszyki, oglądający produkt/kategorię, powracający użytkownicy, klienci z ostatnich 180/365 dni. W usługach: osoby, które weszły na cennik, przeczytały „ofertę”, kliknęły numer telefonu, ale nie wysłały formularza.
Mała anegdota: jeden z klientów usługowych miał „martwy” remarketing, bo przez przypadek wykluczył większość ruchu regułą URL. Kampania działała, ale w sezonie płacili więcej za zimny ruch. Poprawka była prosta — ale kosztowała ich wcześniejsze tygodnie wyników.
Etap 2 (Black Week/BF/CM): egzekucja bez chaosu
1) Scenariusze budżetowe: A/B/C zamiast „zobaczymy”
W sezonie nie ma nic gorszego niż decyzje budżetowe podejmowane „na emocjach”. Prosty trik: przygotuj trzy warianty budżetu dziennego i zasady przełączania.
- Wariant A (ostrożny): trzymasz się bazowego CPA/ROAS, podnosisz budżet o 10–20%.
- Wariant B (docelowy): podnosisz budżet o 30–60%, jeśli wyniki mieszczą się w widełkach.
- Wariant C (agresywny): tylko na top kategorie/produkty, gdy magazyn i logistyka dowiozą.
W e-commerce często działa zasada: lepiej mocniej dofinansować 20% asortymentu, który naprawdę sprzedaje, niż równomiernie „podlać” wszystko i liczyć na cud.
2) Uważaj na zbyt częste zmiany w kampaniach smart
W listopadzie wiele kont opiera się na automatycznych strategiach (Maximize conversion value, tROAS, Performance Max). One potrafią działać świetnie, ale są wrażliwe na gwałtowne ruchy. Jeśli co 3 godziny zmieniasz budżet, strukturę i kreacje, algorytm nie wie, co optymalizować.
Praktyczna zasada, którą stosujemy: zmieniaj jedną rzecz naraz i dawaj czas na reakcję (chyba że widzisz ewidentną awarię, np. skok kosztów bez konwersji po błędzie w feedzie).
3) Komunikat reklamowy: mniej kreatywności, więcej konkretu
W tym okresie reklama ma być czytelna. Użytkownik skanuje wyniki i porównuje. Dobrze działają: jasny procent rabatu lub widełki („-20% na…”, „do -40%”), informacja o dostawie/zwrotach, ograniczenie czasowe i podkreślenie bestsellerów.
Kontrast z praktyki: dwa sklepy z podobnym asortymentem. Jeden zrobił piękne, „wizerunkowe” kreacje, ale bez konkretów w nagłówkach. Drugi miał proste komunikaty: rabat + dostawa + deadline. Zgadnij, gdzie CTR i współczynnik konwersji były wyższe.
4) Kontrola zapytań i wykluczeń: BF generuje dziwne frazy
W wyszukiwarce pojawiają się masowo zapytania typu „kod rabatowy”, „promocja -50”, „black friday tanio”, często oderwane od intencji zakupu. To bywa wartościowe, ale bywa też pułapką, szczególnie w usługach.
Dla firmy usługowej z Wrocławia (np. remonty, szkolenia, medycyna estetyczna) Black Friday to często polowanie na leady „okazjonalne”. Jeśli Twoja marża nie wytrzyma, trzeba to odsiać: wyklucz niepasujące frazy, trzymaj się lokalizacji, doprecyzuj dopasowania i komunikaty. W sklepach internetowych z kolei pilnuj, czy nie przepalasz budżetu na frazy informacyjne, które nie mają przełożenia na koszyk.
5) Shopping / Performance Max: feed i dostępność produktów jako krytyczny element
W e-commerce sezon potrafi wywrócić feed do góry nogami: wyprzedane warianty, zmiana cen, problemy z promocjami. Jeśli Merchant Center pokazuje błędy albo produkty wypadają z emisji, nie pomoże najlepsza strategia.
Minimalna checklista na każdy poranek w Black Week:
- czy nie wzrosła liczba odrzuconych produktów,
- czy ceny w feedzie zgadzają się ze stroną,
- czy top produkty są dostępne i mają sensowną dostawę,
- czy PMax nie „uciekł” w zbyt szerokie segmenty, jeśli masz sygnały odbiorców.
6) Godziny i dni tygodnia: nie zawsze „najwięcej = najlepiej”
Wiele sklepów widzi piki wieczorami, a firmy usługowe — w godzinach pracy lub tuż po niej. W sezonie te schematy potrafią się przesunąć. Zamiast zgadywać, obserwuj dane dzień po dniu. Czasem lepiej ograniczyć emisję w godzinach, w których dział obsługi nie odbiera telefonów (usługi), albo gdy magazyn ma opóźnienia i rosną zgłoszenia „gdzie paczka”.
Etap 3 (po Black Friday): dogrywka, która często przynosi najlepszy zwrot
1) Remarketing do niezdecydowanych i „spóźnialskich”
Po BF wiele osób wraca do koszyków. Jedni czekają na wypłatę, inni porównują, jeszcze inni przegapili promocję. To idealny czas na uporządkowany remarketing: dynamiczny w e-commerce, a w usługach — przypomnienie oferty, pakietów, terminów.
Z praktyki: po BF często widzimy spadek CPC, bo część konkurencji odpuszcza. Dla dobrze ułożonego remarketingu to okno, w którym można „dobrać” sprzedaż taniej.
2) Komunikacja świąteczna to nie to samo co Black Friday
W grudniu zmienia się motywacja. Mniej „polowania na rabat”, więcej „żeby dotarło na czas” i „żeby było bezpiecznie”. W reklamach zaczynają pracować inne argumenty: termin dostawy, pakowanie na prezent, łatwy zwrot, dostępność. Jeśli zostawisz czysto blackfriday’owy komunikat, możesz tracić na etapie, gdzie użytkownik chce po prostu sprawnie kupić.
3) Ostatnie dni dostaw: zawężaj kampanie zamiast podnosić stawki
Gdy zbliża się ostatni dzień gwarantowanej dostawy, wiele sklepów reaguje podniesieniem budżetu „na wszystko”. My częściej robimy odwrotnie: zawężamy kampanie do produktów, które realnie dojadą i które mają największą szansę na konwersję. W praktyce oznacza to czasowe wyłączenie kategorii problematycznych, mocniejsze wsparcie bestsellerów i czystsze sygnały dla algorytmu.
4) Po świętach: analiza i porządki (żeby kolejny rok był łatwiejszy)
Najbardziej wartościowe wnioski zbiera się, gdy kurz jeszcze nie opadł. Sprawdź:
- które kampanie miały najlepszy udział w przychodzie/leadowaniu,
- jak zmienił się współczynnik konwersji vs. okres bazowy,
- czy atrybucja w GA4 i Google Ads jest spójna,
- jakie produkty/kategorie „ciągnęły” wynik, a jakie tylko zużywały budżet,
- czy nowe grupy odbiorców (pozyskane w sezonie) konwertują w dogrywce.
To też dobry moment na „odchudzenie” konta: usunięcie zbędnych reklam, ułożenie struktur, dopisanie wykluczeń, uporządkowanie zasobów. W wielu firmach to właśnie styczeń decyduje, czy kolejny Q4 będzie spokojny, czy znowu „na ostatnią chwilę”.
Różne typy firm, ten sam schemat myślenia
Sklep internetowy zazwyczaj walczy o ROAS, dostępność i logistykę. Tam największą przewagą jest kontrola feedu, sensowne promowanie top asortymentu i dobrze zrobiony remarketing. Firma usługowa walczy o jakość leadów: łatwo wpaść w „tani kontakt”, który nie ma budżetu albo chce nierealnych rabatów. Tu przewagę daje doprecyzowanie intencji (frazy, lokalizacja, harmonogram), klarowna oferta i szybka obsługa zapytań.
W obu przypadkach wygrywa prosta konsekwencja: przygotuj pomiar, ustal cel, dopracuj stronę i zaplanuj budżetowe scenariusze. A potem w sezonie działaj metodycznie, zamiast reagować impulsywnie.
Na koniec: kiedy warto odpuścić „samodzielne gaszenie pożarów”
Jeśli w Q4 masz wrażenie, że codziennie podejmujesz decyzje na podstawie niepewnych danych, a kampanie „żyją własnym życiem”, to zwykle nie jest kwestia jednego ustawienia. To suma drobiazgów: struktury, pomiaru, feedu, strony i procesu pracy. W takich sytuacjach najwięcej spokoju daje stałe prowadzenie kampanii przez zespół, który ma przerobione sezonowe turbulencje i wie, gdzie najczęściej kryją się pułapki — stąd u wielu firm naturalnym krokiem jest profesjonalne prowadzenie kampanii Google Ads w okresach wzmożonej konkurencji.
Black Friday i święta nie muszą być ruletką. Z planem działania stają się po prostu intensywnym, ale przewidywalnym projektem — takim, który da się dowieźć bez nerwów i bez przepalania budżetu.













